Will Wallner & Vivien Vain – Rising

 Will Wallner i Vivien Vain to duet grający typowego, mocnego hard rocka. On gra na wiośle, ona śpiewa. Do udziału w swoim projekcie zaangażowali szereg znakomitych gości, m.in.: braci Appice (jeden z nich, Vinny grał w Black Sabbath w czasach z Ronnie’ em Dio), czy Dereka Sheriniana, znanego chociażby z Dream Theater. Cały materiał na „Rising” napisali Wallner/Vain oprócz dwóch kawałków (The Dream i Rising, które stworzył Tony Carey grający na klawiszach, związany wcześniej np. z Rainbow). Ciekawostką jest fakt, że okładką albumu zajęli się Polacy: Oliwia i Jarosław Wieczorek. Brawo!

Płytę otwiera bardzo fajne i również bardzo udane intro, w którym Will wygrywa piękne dźwięki gitary na tle partii klawiszowych. Po nim wprost z mocą Blitzkriegu wchodzi Dreamstealer – typowo hard rockowy numer z mocną sekcją i ostrym, miażdżącym riffem + wysoki, kobiecy wokal. Na basie gra w nim Jimmy Bain, znany z współpracy z Philem Lynottem, Dio i Rainbow. Niemal jak w każdym utworze na tej płycie pod koniec mamy świetne, techniczne solówki gitarowe Willa, i tak jest również w Dreamstealer.

Streets Of Rage to piosenka o bardzo podobnych cechach, co poprzednia. Genialnie brzmiąca gitara basowa (Tony Franklin – współpracował m.in.: z Kate Bush, Whitesnake, Davidem Gilmourem, Jimmy Page’em), bębni Vinny Appice, Will ostro riffuje tworząc kawałek pełen fajnego groove’u. Niektórymi fragmentami Streets Of Rage przypomina mi troszkę dokonania Saxon – szczególnie zapewne ten wysoki wokal, tutaj jest kobieta, a w Saxon niezmordowany Biff Byford. Do tego nagrania nakręcono klip, który można obejrzeć  tutaj.

Słuchając Fourteen Twenty Eight pomyślałem, że brakuje mi czasami w wokalu kończenia fraz z większym vibrattem, ale nie przeszkadza to bardzo, bo mamy znów wspaniałe gitarowe granie, czyli to co tygrysy (fani hard rocka) lubią najbardziej. Do tego na basie znowu niesamowity gość: Rudy Sarzo, który grywał z Ozzym Osbourne’em, Quiet Riot, Dio, czy Blue Öyster Cult.

Dalej na płycie mamy ciekawsze granie gitarowych riffów – przykładem może być All That I Want, utwór z większym klimatem na zwrotkach, przy tym dźwięk gitary odpowiednio wysublimowany. Na perce gra w nim drugi z braci Appice, Carmine.

Moje odczucie po kilkukrotnym odsłuchu całości „Rising” jest takie, co do wokalu: Vievien  dobrze sobie radzi – trzeba przyznać, aczkolwiek po kilku utworach na płycie śpiew wydaje się trochę „na siłę”, może zacząć męczyć, bo mamy podobne frazowanie. Liczę na to, że w kolejnych dokonaniach duetu, czy to ze swoim zespołem, czy znów z gośćmi Vivien postawi na trochę więcej kombinowania.

Faworytem mym na płycie Willa Wallnera i Vivieny Vain jest Miles Ahead. Na perkusji gra muzyk z ulubionego czasu Black Sabbath, Rudy na basie, kapitalne zagrywki gitarowe, piorunujący rozmachem refren i niezłytekst: You’re miles ahead/Running blind into the unknown/You’re miles ahead/But you can’t get back.

Należy jeszcze wspomnieć o dwóch utworach. W Soul Master na klawiszach gra Derek Sherinian, znany np. z Dream Theater, a na perce Brian Tichy, współpracownik Dereka i Ozzy’ego Osbourne’a, na gitarze basowej wspomniany wcześniej Tony. Jest tu świetna partia gitary Willa… i on tu śpiewa.  Niestety fatalnie brzmi w nim werbel perkusji. Raczej wątpię, że to celowy zabieg…  Tytułowy Rising to miniatura instrumentalna, swego rodzaju outro, ale jest jeszcze po nim jeden, ostatni numer jaki umieścili Will i Vivien na swoim albumie. Mianowicie – Indestructible. Tutaj doprawdy świetnie wyszedł wokal. Vivien śpiewa raz wyżej, raz niżej, kontrastuje, nawiązanie do kombinowania, subtelności o której pisałem wcześniej. Bardzo fajne zakończenie tego jakże ciekawego albumu.

Album „Rising” jest dobry, przyjemny, czerpiący z korzeni hard rocka, nie oglądający się za modami. To dobra idea na taką muzykę, aby w takiej lub innej formie przypominać ją. Tutaj tym pomysłem na szeroki odbiór „Rising” byli świetni i znani w rockowym świecie goście.

 

Łukasz Krawiec

Autor

Zostaw komentarz